środa, 30 października 2013

Rozdział 7

Olivia poszła w stronę kawiarni. Czyli poszła do Louisa, w sumie sama zobaczy jaki on jest. Ona jest bardzo mądrą dziewczyną lecz kiedy się zakocha traci dla ukochanego głowę... Z rozmyśleń idąc w stronę domu przerwał Harry który szedł z torbami do swojego domu. - Księżniczko.. Szepnął śmiejąc się. - Ten twój kolega Louis chodzi z moją najlepszą przyjaciółką Olivią, rozumiesz? Powiedziałam wkurzona. - A może z nią się wczoraj pierdolił ? Powiedział zaspany Loczek. - Nie.. Nawet mi wierzyć nie chciała.. Kurwa, czy ten twój kolega musi być takim gnojem? Szepnęłam i minęłam go. Nie miałam ochoty dzisiaj na nic.Nie wiem nawet czemu..Pewnie przez tego Louisa. Jak można tak wrednie kłamać? Pomyślałam, a wokół mnie było tysiąc myśli. Kiedy już byłam w domu zadzwonił akurat telefon stacjonarny. Odebrałam. - Halo? Powiedziałam. - Dzisiaj park 15:00 , bądź. Powiedział i rozłączył się.. Nie wiedziałam kto to jest. Nie poznawałam kompletnie głosu. Myślałam przez chwilę czy iść, ale postanowiłam że tak.Może to Harry lub ktoś ze szkoły a ja poprostu nie poznałam głosu. Mogło tak być. Podbiegłam do łazienki i poprawiłam lekko makijaż. Pomalowałam sobie paznokcie na kolor pomarańczowy. Po 7 minutach paznokcie mi wyschły. Przeglądnęłam sobie gazetę o modzie.Po przeczytaniu gazetki poszłam do łazienki i ubrałam się w to.
Nawet nie chciałam się stroić. Po pierwsze nie miałam humoru a po 2 nawet nie wiedziałam z kim się spotykam.Po ubraniu wyszłam z domu. Byłam przed czasem więc podeszłam do budki z goframi i zamówiłam jednego. Jedząc poczułam czyjś oddech na mojej szyi.Opuściłam gofra gdy zobaczyłam jego...Zayn. Próbowałam uciec lecz mnie złapał i przyciągnął do siebie.
-Czego chcesz? Spytałam...
- Chciałem Cię przeprosić. Powiedział.
- Nie musisz. Bo i tak Ci nie wybaczę Zayn. Powiedziałam i ruszyłam w stronę domu, lecz on znowu mnie złapał i zacisnął rękę mocno na moim ramieniu.
- Ała, to boli , nie rozumiesz ? Zostaw. Krzyknęłam na niego. Po chwili ktoś do mnie podbiegł i walnął Zayna w twarz...Odwróciłam się ... Był to Harry. Jak dobrze że przyszedł. Wtuliłam się w niego i stojąc na palcach szepnęłam mu do ucha : Dziękuję .. Harry tylko wzruszył ramionami i wziął się za Zayna.
- Zostaw ją rozumiesz gnoju? Krzyknął prawie na cały park Harry,wszyscy się na nas gapili..
- Kurwa Harry nie odpierdalaj cyrków, ludzie się patrzą... Powiedziałam zawstydzona jego zachowaniem.Nie lubiłam kiedy wszyscy się na mnie patrzyli.To dziwne.
- Chciałem ją przeprosić.Powiedział Zayn.
- Po tym? Tak? Trochę za późno... Odpowiedziałam i odeszłam od niego razem z Loczkiem
- Dzięki Harry.Powiedziałam trzęsąc się i patrząc mu głęboko w oczy.
- Spokojnie mała. Zimno Ci? Spytał. - Troszkę. Odpowiedziałam a Harry natychmiast zdjął z siebie kurtkę i podał mi ją. Założyłam ją i odpowiedziałam mu na to uśmiechem. Ruszyliśmy w stronę mojego domu a po drodze spotkaliśmy Olivkę i Louisa. Spojrzałam na nią tylko obojętnie i szłam dalej prosto wtulona w Loczka. - Skłócone? Spytał pokazując przy tym śmieszne miny. Zaśmiałam się krótko i po chwili odpowiedziałam. - Tak... Westchnęłam po cichu i ukryłam twarz w dłoniach. - Pokaż swoją piękną twarz myszko, nie chowaj jej w dłoniach. Szepnął śmiejąc się. Również się zaśmiałam i uśmiechnęłam się do niego. Pocałowałam go w usta.
- Harry... Nie dokończyłam bo Harry mi przerwał.
- Cii maleńka... Odpowiedział  i zaśmiał się. Szliśmy resztę drogi w ciszy. Kiedy doszłam do domu zaprosiłam go do środka. - Napijesz się czegoś Hazz? Spytałam. - Nie. Odpowiedział i siadnął na sofie. Usiadłam obok niego. Hazza włączył telewizor i ciągle mierzył mnie wzrokiem... Usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć i kiedy otworzyłam byłam lekko w szoku. Ujrzałam w drzwiach Nialla. Uśmiechnęłam się do niego. - Hej, wejdź. Spojrzałam na niego. Byłam trochę zdziwiona .. Skąd on miał mój adres? 

Przepraszam że tak rzadko dodaję ale mam sporo nauki :) Dzisiaj jak obiecałam dodam dwa rozdziały, drugi dodam trochę później.
+ Bardzo przepraszam że nie najdłuższy ale nie mam ostatnio jakoś weny ;c


10 komentarzy: